Morsy w Wiśle w WarszawieMorsy w Wiśle w Warszawie.

W minioną niedzielę już drugi raz odbyła się szkółka morsów wiślanych. Akcja organizowana przez Dzielnicę Wisła przyciąga rzesze uczestników. Zarówno tych którzy zażywają kąpieli zimnowodnych już od dłuższego czasu i tych którzy rozpoczynają tą wspaniałą przygodę. Kolejny już raz o godzinie 10:30 wyruszyliśmy z portu Czerniakowskiego w stronę plaży Rusałka na pokładzie Daru Mazowsza. Ponieważ pływanie w Wiśle czy po Wiśle jest dla nas niesamowitą frajdą to postanowiliśmy połączyć jedno z drugim. W tym czasie morsy i kandydaci na morsów zbierali śmieci z brzegów Wisły i dopełniali wymogów formalnych do uczestnictwa w imprezie.

Frekwencja była naprawdę spora. Chociaż może troszkę mniejsza od tej z przed tygodnia to tak czy inaczej do Wisły weszło ponad 150 osób. Zimna woda nie jest taka straszna. Udało mi się poza wejściem do zimnej rzeki troszkę popływać i ponurkować w ramach przygotowania do przepływania Wisły za tydzień. Przeciąganie Syrenki to naprawdę ciekawa sprawa. Postanowiłem sprawdzić swoje możliwości pływackie w zimnej wodzie. Nie jest to łatwa sprawa ponieważ trzeba spory kawałek popłynąć w górę rzeki przy silnym nurcie aby następnie spłynąć w dół na drugi brzeg.

Skupmy się jednak ma morsowaniu w Dzielnicy Wisła.
Tak jak napisałem wcześniej w szkółce morsowej uczestniczą zarówno morsy praktykujące jak i pojawiają się nowe twarze. W rozmowach praktycznie wszyscy podkreślają wątek zdrowotny. Natomiast mniej osób stawia na pierwszym miejscu chęć sprawdzenia się. Moim zdaniem jest to bardzo rozsądne podejście.
W społeczeństwie rodzi się coraz większa świadomość dbałości o zdrowie w sposób naturalny. Otoczeni chemią i oddychający spalinami szukamy innych dróg. Wracamy do tego co przez wieki dawało życie światu, a nie niszczyło go ze względu na interesy garstki ludzi. Stojąc zanurzonym w Wiśle po szyję warto poszukać odpowiedzi na pytanie – co jest dla nas ważniejsze.

Zdjęcia z drona