problem wisłyProblem Wisły od Włocławka w dół rzeki?

Nie jestem ani ekologiem ani znawcą wód i gospodarowania nimi. Ale kiedy widzę co dzieje się od jakiegoś czasu z Wisłą we Włocławku poniżej zapory wprawia mnie w osłupienie.

Wstrzymywany przez zaporę przepływ wody od godzin porannych do godziny 13-14 niszczy rzekę i zabija przyrodę związaną z Królową polskich rzek. Być może są logiczne przesłanki ku takim działaniom, a może ich nie ma. Tak jak napisałem nie jestem znawcą tego tematu Opisuję to co widzę i mogę w tych wypowiedziach wyrazić swoją opinię.

A moja opinia jest taka, że z różnych dziwnych powodów ktoś manipuluje tą rzeką według własnych potrzeb. Pamiętacie zapewne wielki zrzut wody w okresie letnim tego roku. „Musiała” wtedy przepłynąć zbudowana w Płocku barka aż do morza. Napływały wtedy z różnych środowisk niepokojące wieści o zalaniu lęgowisk różnych gatunków ptaków będących w okresie lęgowym.

Nie jestem fanatycznym ekologiem ale staram się nie zanieczyszczać rzek, lasów, dróg wyrzucając na nie śmieci. Bliskość miejsca w którym mieszkam do Kampinoskiego Parku Narodowego nauczyła mnie mnie szanowania zwierząt, których terenami zawładnęli ludzie.

Od prawie roku kiedy pływam co jakiś czas po Wiśle mam okazję i przyjemność obserwować jej piękno. Dlatego nie godzę się z tym (czy mam rację czy nie) na to co ludzie mający władzę nad polskimi rzekami robią już od jakiegoś czasu z Wisłą.

Oczywiście mógłbym malować transparenty, blokować tamę i podejmować się wielu innych działań, które niektóre organizacje podejmują. Tylko co mi to tak naprawdę da? Mając jakieś swoje idee,a nie posiadając dostatecznej obiektywnej wiedzy można czasami zaszkodzić zamiast pomóc.

Nie podoba mi się, że wiele ryb pada z powodu braku wody uwięzionych w szybko wysychających oczkach wodnych w korycie Wisły, kiedy wstrzymywana jest woda na zaporze. Nie podoba mi się, że koryto rzeki Wisły jest zniszczone przez działalność człowieka.

Szkuta drewniana Dar Mazowsza Łodzie drewniane 012Miałem przyjemność uczestniczyć w rejsie Darem Mazowsza do Góry Kalwarii.

Piękna wyprawa i polecam każdemu aby docenił to czym jest Wisła. Poza tym, że wiele miast i wiosek czerpie z niej wodę jest ona również schronieniem dla wielu istot żyjących. Piękno przyrody, oaza spokoju. Wspaniałe miejsca do wypoczynku, relaksu, a nawet pobycia z samym sobą. Nie chciałbym tego stracić.

Ale jednocześnie miejsca te niszczone są przez ludzi. Tam gdzie idą potężne pieniądze na inwestycje nie ma zmiłuj się. I na nic nakazy i umowy mówiące o utrzymaniu szlaków żeglownych. Na nic prośby o rozsądną gospodarkę wodami w Polsce. Liczy się kasa – wielka kasa.

Na zdjęciu po lewej stronie możecie zobaczyć jak centymetr po centymetrze przepychaliśmy ważący 10 ton Dar Mazowsza przez mieliznę w okolicy budowy mostu Południowego. Trwało to tydzień. Warto przeżyć taką przygodę ale nie z powodu dewastacji Wisły przez człowieka a z powodu normalnie zmieniających się stanów wody.

Okolica mostu Południowego została zniszczona i nadal to niszczenie postępuje.

Tak czy inaczej transparenty, różnego rodzaju protesty na wiele się nie zdadzą. Tym bardziej, że niektóre środowiska chcą dość ortodoksyjnych działań, które moim zdaniem w tak postępującej cywilizacji nie są możliwe. Często niektóre środowiska stawiające swoje postulaty też nie do końca wie co tak naprawdę dla Wisły jest dobre.

Ale jest na to sposób. Trzeba zasięgnąć opinii autorytetów, którzy znają wyśmienicie tematykę wód i związanej z nimi przyrody.
Korzystając z ich wiedzy i swoich możliwości, idąc na pewne kompromisy własnych idei, łącząc swoje siły i angażując się w ochronę Wisły jako całości, a nie osobno ryb, przyrody, linii brzegowych, itp.

Wydaje mi się, że jest to jedyny sposób. Pogodzić się, że to co myśli każdy z nas nie zawsze do końca jest słuszne i realne do wykonania. Wtedy możemy płynąć razem pod prąd i usuwać przeszkody.

Wielu z Was tych których znam ma dużą wiedzę w rożnych dziedzinach. W ostatnim czasie w związku z wydarzeniami na tamie we Włocławku, dzięki Robertowi Jankowskiemu poznałem Pana profesora – Marek Grześ, który zgodził się udostępnić swoją wiedzę w reportażu, a może filmie dokumentalnym, który staram się zrobić.

Myślę, że tacy ludzie z solidną wiedzą są w stanie pomóc rzece i przyrodzie która wokół niej się roztacza i jest nierozerwalną częścią niej samej.