Wisła – atrakcje jakich możesz nie znać.

Wisła jakiej nie znaszWisła – atrakcje jakich możesz nie znać.

Zapewne wielu mieszkańców nadwiślańskich miast i wiosek nawet nie zauważa płynącej koło nich Królowej Polskich Rzek. Jest ona codziennym widokiem tak jak domy sąsiadów, ludzie na ulicach czy sznury samochodów jadących ulicami.

Wiele osób nie docenia tego co ma na wyciągnięcie ręki. Za to z chęcią wyjeżdżamy nad

jeziora i morze. Nie staramy się poznać swojej rzeki, którą mamy kilka, kilkanaście minut od domu.

Ze mną było podobnie. Oczywiście kiedyś jak byłem mały chadzałem z Babcią nad Wisłę i wędkowałem. Kiedy byłem starszy czasami chodziłem tam na imprezy.

Ostatnimi laty robiłem tam nawet sesje zdjęcie i nocne zdjęcia Warszawy z prawego brzegu Wisły.

Nigdy jednak nie miałem okazji pływać po Wiśle. Teraz wiem już co traciłem przez te lata.
Na początku roku losy zawodowe zetknęły mnie z Fundacją Rok Rzeki Wisły dla której wykonywałem konserwację drewnianej szkuty Wiślanej „Dar Mazowsza”.

Po zakończonych praca uczestniczyłem w rejsie z portu Żerań do portu Czerniakowskiego. Widoki były cudowne. Nigdy nie widziałem jeszcze tak pięknej Warszawy i takiej przyrody nadwiślańskich brzegów. Będąc na wyciągnięcie ręki od zatłoczonych ulic czułem się daleki od nich.

Moje rejsy po Wiśle stawały się coraz częstsze. Pływałem różnymi drewnianymi łodziami. Rytmanem, Zuchwałą, Taxi Wisła, itp. Były to rejsy dość krótkie. Cały czas czułem niedosyt. I w końcu popłynąłem w dłuższy rejs do Góry Kalwarii.

Wisła Szkuta Dar MazowszaZ założenia mieliśmy dopłynąć tam w ciągu dwóch dni. Niestety Rzeka Wisła i instytucje zarządzającymi polskimi wodami zmieniły nieco nasze plany. Szczególnie podczas powrotu z Góry Kalwarii. Rejs wydłużył się o tydzień. Szkuta utknęła na mieliźnie w okolicy budowy mostu południowego.

Ten tydzień był naprawdę wyjątkowy. Walka o każdy centymetr do przodu. Zmęczenie, czasami zwątpienie.

Wokół natura. Piękny drzewostan, piaszczyste plaże, ptactwo i woda w której brodziliśmy dodawały sił.

Zrozumiałem wówczas jak wiele osób traci takie widoki i to co niegdyś było codziennością Flisaków.

Miło jest widzieć zachwyt osób, które uczestniczą w bezpłatnych i komercyjnych rejsach szkutą Dar Mazowsza i innych jednostek drewnianych.

Co ciekawsze tak naprawdę każdy może oglądać Wisłę z pokładu drewnianych łodzi. Każdy może uczestniczyć lub zorganizować rejs w dowolne miejsce na Wiśle. Oczywiście o ile stan wody na to pozwala.

Mam nadzieję w niedługim jesienno – zimowym czasie obrobić i wyselekcjonować zdjęcia oraz filmy z wielu rejsów w których brałem udział.

Część zdjęć zamieściłem już na blogu – www.drewnianelodzie.pl na który to blog zapraszam.

Osoby chcące przeżyć to co ja zapraszam na stronę Fundacji Rok Rzeki Wisły i  na jej Fanpage.

Linki – Rok Rzeki Wisły   i  Rok Rzeki Wisły Fan Page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *